Zawał i cukrzyca – związek śmiertelnie idealny

Katarzyna Bogacka

Jak wytłumaczyć silne powiązania między chorobami diabetologicznymi i kardiologicznymi? Czy diabetycy są zagrożeni chorobami serca czy też odwrotnie, to kardiologiczni pacjenci są bardziej podatni na cukrzycę?

Uważa się, że 60 proc. albo nawet więcej pacjentów diabetologicznych będzie miało jakiś epizod niedokrwienny – zawał serca lub udar mózgu. fot. pixabay
Okazuje się, że pacjenci diabetologiczni są bardziej zagrożeni chorobami naczyń, a szczególnie chorobami tętnic, również tętnic wieńcowych. Takie przypadłości jak zawały serca zdarzają się u nich częściej niż u pacjentów, którzy cukrzycy nie mają. Cukrzyca jest bowiem silnym czynnikiem ryzyka miażdżycy, w tym miażdżycy tętnic wieńcowych, a co za tym idzie również choroby niedokrwiennej serca.  Uważa się, że 60 proc. albo nawet więcej pacjentów diabetologicznych będzie miało jakiś epizod niedokrwienny – zawał serca lub udar mózgu.

– U takich pacjentów nie leczymy tylko miażdżycy czy choroby wieńcowej, nie wykonujemy zabiegów rewaskularyzacyjnych, ale również musimy leczyć cukrzycę, która działa jak przyspieszacz miażdżycy w tętnicach wieńcowych. Także tutaj musi być współdziałanie zarówno diabetologów, jak i kardiologów. Kardiolodzy muszą wiedzieć, jak leczyć cukrzycę, a diabetolodzy jakie objawy mogą świadczyć o tym, że u chorego już zaczęła się choroba wieńcowa – stwierdza prof. Adam Witkowski, kierownik Kliniki Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej Instytutu Kardiologii w Warszawie i Koordynator społecznej kampanii “Stawka to Życie. Zastawka to Życie”, dyrektor Warsztatów WCCI Warsaw.

Późno wykryta cukrzyca często wiąże się z tym, że już nastąpiły powikłania w naczyniach. Takim klasycznym objawem jest np. stopa cukrzycowa, a więc bardzo silne przyspieszenie miażdżycy w tętnicach obwodowych, tętnicach kończyn dolnych, które niestety często w Polsce kończy się amputacją stopy czy kończyny.  Chorzy z amputowanymi kończynami żyją kilkakrotnie krócej. Tak więc im wcześniej wykryje się cukrzycę, tym większa szansa na uniknięcie bezpośrednich powikłań takich jak: stopa cukrzycowa czy przyspieszenia miażdżycy w tętnicach wieńcowych czyli uniknięcia zawału serca, a co za tym idzie uszkodzenia lewej komory. Dzięki temu można uniknąć leczenia chorych z niewydolnością serca, która jest następstwem zawału, wtedy gdy nie zareagujemy wcześniej na pierwsze symptomy, będące u chorych z cukrzycą bardzo ukryte. Większość chorych nie ma klasycznych bólów dławicowych, które sygnalizują niedokrwienie, a więc choroba wieńcowa potrafi przebiegać w sposób niemy, a pierwszą jej manifestacją może być dopiero zawał serca.

Cukrzyca występuje u co najmniej ponad 20 proc. pacjentów z chorobą niedokrwienną serca czy chorobą wieńcową, a jej objawy na ogół są dość podstępne, gdyż rozpoczynają się wolno, szczególnie u chorych z najbardziej popularnym typem cukrzycy, czyli z cukrzycą typu 2. Cukrzyca typu 1 występuje już od młodych lat, ma bardzo burzliwe objawy, które zwracają uwagę zarówno rodziny, jak i lekarzy i samego chorego, więc jest łatwiej wykrywalna. Cukrzyca typu 2. wymaga natomiast screeningu, pewnych badań przesiewowych, które należałoby podjąć już u chorych z chorobą wieńcową, a szczególnie otyłych. Ci są przede wszystkim narażeni na cukrzycę typu 2, chorzy którzy mają tzw. zespół metaboliczny, a więc niedokrwienie mięśnia sercowego, zaburzenia lipidowe, nadciśnienie i otyłość.

-To jest tzw. deadly quartet – śmiertelny kwartet, który jeżeli nie jest w porę zdiagnozowany i nie zrobi się badań nawet przy braku objawów w kierunku cukrzycy czy nietolerancji glukozy, to nieleczeni chorzy prędzej czy później umrą z powodu powikłań cukrzycy lub z powodu powikłań choroby niedokrwiennej serca czy udaru mózgu. – tłumaczy prof. Robert Gil, kierownik Kliniki Kardiologii Inwazyjnej Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie.

Cukrzyca jest również niezależnym czynnikiem jeżeli chodzi o chorobę niedokrwienną serca. Ale oczywiście nałożenie się tych dwóch chorób u jednego chorego, tym bardziej nasila i przyspiesza rozwój miażdżycy w tętnicach wieńcowych, przyśpiesza uszkodzenie nerek i obie te choroby muszą być w niezależny sposób leczone.

– Wiemy, że wielu chorych z chorobą niedokrwienną serca, chorobą wieńcową po już przebytym zawale serca czy po przebytych zabiegach rewaskularyzacji zarówno przezskórnej, jak i chirurgicznej ma współistnienie tych dwóch czynników ryzyka. Zadaniem kardiologa, diabetologa, hipertensjologa jest leczenie tych czynników ryzyka, czyli leczenie nadciśnienia tętniczego i leczenie cukrzycy, bo farmakologiczne wyrównanie tych zaburzeń wpływa na spowolnienie przebiegu miażdżycy i co za tym idzie mniej naraża chorego na następne epizody niedokrwienne zarówno w sercu, jak i w mózgu, i  nerkach. – mówi prof. Witkowski.

Jakie podejście zatem można zastosować do pacjenta, który mierzy się z problemami kardiologicznymi i diabetologicznymi, tak by było to dla niego najbardziej korzystne? Najlepsze jest podejście, które nazwano podejściem holistycznym, czyli całościowym, gdzie brany jest pod uwagę chory a nie jego poszczególne choroby.

– Oczywiście przynajmniej teoretycznie nowoczesny kardiolog powinien być przygotowany na to, że powinien umieć rozpoznać i leczyć zarówno miażdżycę tętnic wieńcowych, a więc w odpowiedni sposób dobierać  leki, w odpowiednim momencie skierować chorego na koronarografię, w odpowiednim momencie skontaktować się ze specjalistą w dziedzinie kardiologii interwencyjnej czy kardiochirurgiem jeżeli chodzi o podjęcie decyzji o zabiegu rewaskularyzacyjnym, a z drugiej strony powinien wiedzieć przynajmniej w podstawowym zakresie jak leczyć  cukrzycę. Jeżeli ma wątpliwości powinien skontaktować się z diabetologiem. – komentuje prof. Gil.

Zawał i cukrzyca są ze sobą bardzo powiązane,  gdyż zawał jest jednym z powikłań cukrzycy. To związek śmiertelnie idealny. Brak podjęcia leczenia cukrzycy może nieść ze sobą poważne następstwa, a w konsekwencji doprowadzić do śmierci.