Rozczarowanie i brak zaufania dominują w ocenie ochrony zdrowia

jr

Nie wierzymy w uzdrawiającą moc dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych i jesteśmy przekonani że najlepiej pieniądze na zdrowie wydamy sami. Tymczasem taki brak zaufania do systemu i do możliwości przeprowadzenia reform jest ciężkim balastem, który może utrudnić dalsze reformy – wynika z raportu Fundacji MY Pacjenci przygotowanego w ramach projektu Razem dla Zdrowia.

Finansowanie ochrony zdrowia jest obecnie jednym z najważniejszych problemów nie tylko ekonomicznych, ale także społecznych i politycznych, z którymi muszą zmierzyć się poszczególne państwa. Nawet najsprawniejsze systemy stają dziś bowiem przed poważnymi wyzwaniami wynikającymi z jednej strony ze zmian demograficznych i epidemiologicznych, z drugiej zaś – z postępu technologicznego. W przypadku Polski na globalny kryzys nakładają się dodatkowe uwarunkowania – nasz system ochrony zdrowia należy do najniżej finansowanych w Unii Europejskiej.

Popularny w naszym kraju argument, zgodnie z którym wystarczyłaby prosta reorganizacja systemu, by rozwiązały się dotkliwe dla pacjentów problemy utrwalał w społeczeństwie przekonanie, iż problemy z dostępnością opieki medycznej, objawiające się rekordowymi w Europie kolejkami do lekarzy specjalistów i na zabiegi planowe, można rozwiązać bez wzrostu danin. Dopiero protest lekarzy rezydentów trwający od października 2017r. do początku lutego 2018r., którego jednym z głównych postulatów był wzrost nakładów publicznych na ochronę zdrowia do 6,8% PKB, sprawił, że wymiar finansowy kryzysu polskiej służby zdrowia został uznany za problem podstawowy. Jednak wyzwanie, jakim jest zrównoważenie rosnących kosztów opieki medycznej oraz jej dostępności i jakości, zależy nie tylko od technicznej wiedzy ekspertów, ale też – a może przede wszystkim – od tego, czy ostateczny kształt zmian akceptują jego użytkownicy, czyli pacjenci, a w państwach demokratycznych – także szersza opinia publiczna.

Wyniki konsultacji społecznych przeprowadzonych w ramach projektu Razem dla zdrowia

Efektem wieloletniego braku otwartej komunikacji pomiędzy instytucjami publicznymi a opinią publiczną w sprawie finansowania ochrony zdrowia jest rozdarcie opinii pomiędzy ślepą wiarą w rynek a naiwnymi roszczeniami wobec państwa. Rezultatem jest dość szczególny zestaw poglądów.

Nasi respondenci są z jednej strony zwolennikami solidaryzmu, rozumieją, że szczególną opieką należy objąć niektóre grupy, m.in.

  • dzieci (68%),
  • kobiety w ciąży (57%),
  • niepełnosprawnych (53%) czy pacjentów onkologicznych (64%.).

Z drugiej jednak chcieliby mieć możliwość rezygnacji z opłacania składek na system publiczny (61%).

Przeważająca większość deklaruje, że wysoko ceni swobodny wybór świadczeniodawców i lekarzy, w szczególności specjalistów. Jednocześnie w praktyce większość kieruje się w swoich wyborach tak pragmatycznymi przesłankami, jak:

  • łatwość dotarcia na wizytę (56%) czy odległość od miejsca zamieszkania (55%), a dopiero w dalszej kolejności zasłyszanymi lub znalezionymi w Internecie opiniami innych pacjentów (po 46%).

Wysokie poparcie dla idei zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia do 6,8% PKB wskazuje na rosnącą świadomość niedofinansowania tego sektora. Zarazem dość powszechne jest oczekiwanie poprawy funkcjonowania obecnego systemu bez zwiększenia danin ponoszonych przez obywateli czyli podnoszenia obowiązkowej składki na zdrowie ale wyłącznie dzięki szukaniu oszczędności (31%) lub przesunięciu środków z innych pozycji w budżecie państwa na sektor zdrowia (50%). W tym miejscu warto zauważyć, że polscy obywatele już w tej chwili ponoszą wysokie, dodatkowe koszty opieki medycznej (30 proc. wydatków to wydatki prywatne, średnia dla UE to 21 proc.).

Wobec ubezpieczeń prywatnych respondenci mają wysokie oczekiwania sądząc, że powinny one pokryć ich wszystkie wydatki na leczenie. Co ciekawe, mniej niż połowa badanych – 41% uważa, iż abonamenty są skutecznym sposobem na ominięcie kolejek do lekarzy specjalistów i na badania laboratoryjne, co wydaje się wskazywać na rosnące przeciążenie tego sektora. Połowa respondentów żywi przekonanie, że pomimo obecnej wysokiej skali współpłacenia środkami na zdrowie znacznie lepiej zadysponują sami, eliminując pośredników w łańcuchu płatności takich jak administracja publiczna czy ubezpieczyciele prywatni. Wyniki badania potwierdzają, że pacjenci w Polsce ponoszą wysokie, dodatkowe wydatki prywatne na ochronę zdrowia, co może stanowić przyczynę wysokiego poparcia dla dopłat bezpośrednich do świadczeń publicznych (59%). Sprzeczne oczekiwania dotyczą placówek publicznych: połowa respondentów uznaje, że powinny one świadczyć usługi wyłącznie nieodpłatnie, tyleż samo jest zwolenników możliwości zakupu w nich usług na zasadach komercyjnych.

Rozczarowanie obecnym stanem systemu ochrony zdrowia w Polsce powoduje erozję zaufania zarówno do systemu publicznego, jak i dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych. Niespójne przekonania dotyczące perspektyw reformy ochrony zdrowia wskazują na niską świadomość realiów i zasad funkcjonowania tego obszaru. Niedostatek otwartej komunikacji pomiędzy instytucjami publicznymi a opinią publiczną w sprawie finansowania ochrony zdrowia utrwala nierealne oczekiwania uzyskania wysokiej dostępności do szerokiego wachlarza świadczeń przy jednoczesnym braku wzrostu danin publicznych czy obciążeń związanych z ubezpieczeniami dodatkowymi. W warunkach erozji zaufania wprowadzanie reform będzie bardzo trudne. Bardziej realna wydaje się umowa społeczna na zasadzie coś za coś – np. deklaracja wprowadzenia maksymalnego czasu oczekiwania na świadczenia w zamian za wzrost obciążeń obywateli.

Zdaniem Ewy Borek z Fundacji My Pacjenci – „Po doświadczeniu skrajnie różnych propozycji zmian w ochronie zdrowia, jakie kolejne ekipy próbowały wdrażać a ich następcy w sposób bardziej lub mniej jawy sposób je porzucali, w naszych głowach powstał chaos co do tego jakiej chcemy ochrony zdrowia – systemu rynkowego czy solidaryzmu społecznego. Nie ufamy, że administracja publiczna dobrze wykorzysta wzrastające wydatki na zdrowie. Nie wierzymy w uzdrawiającą moc dodatkowych ubezpieczeń i jesteśmy przekonani że najlepiej pieniądze na zdrowie wydamy sami. Brak zaufania do systemu i do możliwości przeprowadzenia reform jest ciężkim balastem, który może dalsze reformy utrudnić. Debata społeczna jest dobrym pomysłem na odbudowę zaufania społecznego pod warunkiem, że będzie prowadzona z intencją wdrożenia tego, co zostanie wydyskutowane.

Choć niezadowolenie społeczne z funkcjonowania ochrony zdrowia utrzymuje się na niezmiennie wysokim poziomie, to jednak problem wysokości nakładów na opiekę medyczną długo nie stanowił przedmiotu rzetelnej debaty publicznej. Debaty, w której publicznej dyskusji poddano by nie tylko ogólną tezę o konieczności wzrostu nakładów, ale także kwestię źródeł finansowania ewentualnego wzrostu wydatków na służbę zdrowi i kierunków oczekiwanych zmian – mówi Mari Libura z Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego

Zapowiedzi, że zmiany będą wdrażane przez następców oraz fakt pominięcia wskazanych przez pacjentów kierunków zmian systemowych wypracowanych w końcówce kadencji Ministra Konstantego Radziwiłła w ramach zespołu ds. systemowych rozwiązań finansowych w ochronie zdrowia, który swoje rekomendacje przekazał Kancelarii Premiera w grudniu 2017 nie wskazują, że debata ma być czymś innym niż grą na zwłokę – dodaje Wojciech Wiśniewski z Fundacji Alivia.

Profesor Romuald Krajewski z Naczelnej Izby Lekarskiej uważa, że „niedofinansowanie ochrony zdrowia w Polsce jest dobrze znane lekarzom i innym pracownikom medycznym od wielu lat. Ich nieustające apele o wzrost finansowania odpowiadający oczekiwaniom społeczeństwa wobec ochrony zdrowia były ignorowane lub wręcz demagogicznie zwalczane. Efektem tego są ogromne zaniedbania i nieprzyjazny, jednakowo źle oceniany przez pacjentów i przez lekarzy system. Podkreślają to bardzo trafnie autorzy raportu. Konieczność poprawy finansowania nie budzi już większych kontrowersji i stwarza to okazję do rzeczowej dyskusji o sposobach wydawania pieniędzy na zdrowie. Powinna ona odbywać się przede wszystkim w środowiskach pacjentów i pracowników medycznych bo tylko wówczas wypracowane propozycje mają szanse odpowiadać realnym oczekiwaniom i możliwościom. Wyniki przeprowadzonych w ramach projektu badań są ciekawe i pozytywne. Należy je przede wszystkim traktować jako wskazówki do dalszych badań i konsultacji. Trzeba mieć nadzieję, że tytuł podsumowania raportu jest tylko sposobem na wskazanie, jak ważny jest temat i jak mało jest czasu oraz że efektem rzeczowych, opartych na wynikach badań konsultacji będą propozycje, których realizacja, a więc i poprawa systemu będą jednak możliwe.”

Mariola Łodzińska, wiceprezes Naczelna Izby Pielęgniarek i Położnych komentuje – „niekorzystne zmiany demograficzne, które dotyczą społeczeństwa polskiego, nie omijają grup zawodowych pielęgniarek i położnych, i niestety związane są z niedofinansowaniem systemu ochrony zdrowia. Dostępność i jakość świadczeń medycznych respondenci oceniają krytycznie, a raport wskazuje na brak zaufania do systemu. Zapewnienie odpowiedniej liczby pielęgniarek i położnych w systemie, gwarantujące bezpieczeństwo pacjentów i jakość opieki oraz bezpieczne wykonywanie zawodów wymaga nakładów finansowych. Ważnym warunkiem funkcjonowania systemu jest zapewnienie odpowiedniego poziomu wynagrodzeń, w celu zachęcenia do podejmowania pracy w zawodach pielęgniarki i położnej. Dla poprawy tej sytuacji konieczny jest wzrost nakładów na ochronę zdrowia, o co wielokrotnie wnioskowało środowisko medyczne.

Czy szeroka debata społeczna na temat kierunku zmian w ochronie zdrowia da odpowiedź na pytanie, jak system uzdrowić? Na pewno nie można opierać się wyłącznie na propozycjach kolejnych ekip rządzących, gdzie wielokrotnie wypracowywane propozycje zmian lądują na kolejne lata w ministerialnych szufladach, co skutkuje brakiem kontynuacji działań i wdrożenia koniecznych reform w systemie ochrony zdrowia.”