Refundowane in vitro wciąż zbyt kosztowne

Joanna Rawik

Już ponad 8 tys. par wzięło udział w rządowym programie leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego, a ponad 700 z nich oczekuje dziecka. Wciąż jednak dostęp do możliwości skorzystania z procedury zapłodnienia pozaustrojowego nie jest równy dla wszystkich.

W ramach programu, każda para ma prawo skorzystać z trzech prób procedury wspomaganego rozrodu. fot. Archiwum
Ministerstwo Zdrowia na finansowanie programu przeznaczyło 247 mln zł. Pary, które zgłaszają się do kliniki realizującej rządowy program mogą liczyć na refundowanie większości elementów wchodzących w skład leczenia: konsultacje lekarskie, badania USG, badania laboratoryjne i hormonalne, a także zabiegi takie jak: punkcja, biopsja czy transfer zarodków. W ramach programu, każda para ma prawo skorzystać z trzech prób procedury wspomaganego rozrodu.

Opłata kwalifikacyjna

Niestety koszty ponoszone przez chętnych do udziału w programie wciąż nie są małe. Płacić muszą już za samą kwalifikację do programu dokonywaną  przez lekarza z danego ośrodka, na podstawie dokumentacji z wcześniej przeprowadzonych badań hormonalnych i zakaźnych. Konsultacje i badania, które para musi wykonać przed zakwalifikowaniem do rządowego programu nie są refundowane, a to wydatek rzędu
1000 zł. Program nie przewiduje również finansowania leków stosowanych w celu stymulacji owulacji. Pierwsza faza przygotowań do in vitro kosztuje od 2000 do 4500 tysiąca złotych. Dla wielu ta kwota jest nieosiągalna.

Kosztowne leki

„Rządowy program to na pewno słuszna i bardzo potrzebna inicjatywa i wszyscy powinniśmy
się cieszyć, że wzbudził tak duże zainteresowanie w Polsce. Niestety wiele par, u których stwierdzono niepłodność, na zainteresowaniu musi poprzestać. Leki stymulujące owulację to wciąż bardzo duża część kosztów in vitro i decyzja o ich refundacji wydaje się być kolejnym i koniecznym krokiem
w kierunku zapewnienia równego dostępu do możliwości korzystania z zapłodnienia pozaustrojowego” – uważa dr Grzegorz Mrugacz z Kliniki Leczenia Niepłodności „Bocian” w Białymstoku.
Całkowite koszty in vitro zależą od zastosowanych metod i liczby leków, która jest zależna od indywidualnych potrzeb pacjentek. Jak wylicza dr Mrugasz, u tych dobrze reagujących na leki, koszty preparatów farmakologicznych mogą wynieść ok. 2500 złotych. Zdarzają się jednak sytuacje, gdy konieczne jest zastosowanie leków nawet za 4500 złotych. Standardowy program in vitro, w skład którego wchodzą wizyty, USG, hodowla zarodków, punkcja, transfer i ICSI (docytoplazmatyczna iniekcja plemnika), to koszt około 4200 zł. Cena opcji rozszerzonej o IMSI (iniekcję morfologicznie wyselekcjonowanych zarodków), nacięcie otoczki zarodka i wizualizację wrzeciona kariokinetycznego to wydatek co najmniej 5500 zł. Koszty oznaczeń hormonów do monitorowania stymulacji wynoszą średnio ok. 300 zł, leków przed punkcją – 50 zł i po punkcji – 600 zł. Pacjenci powinni również wziąć pod uwagę koszt pierwszej konsultacji, na którą składa się wizyta z USG (250 zł) i wymagane badania hormonalne i wirusologiczne (około 800 zł).

Podsumowując, całkowity koszt dla pary biorącej udział w programie zapłodnienia pozaustrojowego wynosi od ok. 8000 do ok. 12000 zł.