Kiedy okaże się, że doktor nie jest doktorem…

mec. Marcelina Sosnowska-Rudnik

Bezzasadnym przypisywaniem sobie stopni naukowych można sobie nieźle zaszkodzić – do takiego wniosku prowadzi postępowanie dyscyplinarne, które zakończyło się orzeczeniem Sądu Najwyższego z dnia 20 grudnia 2017 roku w sprawie o sygn. akt. SDI 95/17.

Okręgowy Sąd Lekarski orzeczeniem z dnia 9 listopada 2016 r., uznał lekarza J.R. za winnego popełnienia przewinienia zawodowego określonego w art. 20 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, art. 12 ust. 1 ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz stopniach i tytule w zakresie sztuki w zw. z art. 1 ust. 3 i art. 62 Kodeksu Etyki Lekarskiej, polegającego na tym, że od lutego 2006 r. do 19 czerwca 2015 r., będąc zatrudnionym w Wielospecjalistycznym Szpitalu SP ZOZ, posługiwał się fałszywym dokumentem stwierdzającym uzyskanie w dniu 17 czerwca 2005 r. stopnia naukowego doktora nauk medycznych, czym podważył zaufanie do zawodu lekarza i za to, na podstawie art. 83 ust. 1 pkt 6 ustawy z dnia 2 grudnia 2009 r. o izbach lekarskich, wymierzył mu karę zawieszenia prawa wykonywania zawodu na okres 2 lat, a na podstawie art. 85 ust. 2 tej ustawy orzekł karę pieniężną w wysokości czterokrotności przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku, tj. w wysokości 16 870,60 zł na rzecz Hospicjum dla Dzieci. Zarządził też opublikowanie orzeczenia w biuletynie Izby Lekarskiej i obciążył obwinionego kosztami postępowania.

Następnie Naczelny Sąd Lekarski, orzeczeniem z dnia 17 marca 2017 r., zaskarżone orzeczenie utrzymał w mocy i obciążył obwinionego kosztami postępowania odwoławczego. Kasację od tego orzeczenia wywiódł obrońca obwinionego.

Sąd Najwyższy oddalił kasację obwinionego i wskazał, że „Orzekające w niniejszej sprawie sądy lekarskie trafnie uznały, iż zachowanie obwinionego, podważając też zaufanie do zawodu lekarza, naruszało godność tego zawodu. Posiadanie stopnia naukowego to nie tylko kwestia społecznego prestiżu, ale przede wszystkim potwierdzenie osiągnięcia ponadprzeciętnego poziomu wiedzy z określonej dziedziny nauki świadczące o odpowiednich kompetencjach zawodowych osoby, która taki stopień uzyskała. Stąd też posługiwanie się nienależnym stopniem naukowym nie jest do pogodzenia z ogólnymi normami etycznymi. Ma to szczególne znaczenie w naukach medycznych. Działalność lekarza nie jest przecież nastawiona na kontakty z profesjonalistami, mającymi możliwość zweryfikowania jego wiedzy i umiejętności zawodowych, lecz jest skierowana do pacjentów, dla których stopień i tytuł naukowy lekarza stanowi istotny wyznacznik jego fachowości. Posługiwanie się przez lekarza stopniem naukowym, którego nie uzyskał, godzi zatem w istotę relacji pacjent – lekarz, opierającej się przecież na zaufaniu. Naganność takiego zachowania została wyrażona jednoznacznie w Kodeksie Etyki Lekarskiej, który w art. 62 zabrania lekarzowi używania nienależnych mu tytułów zawodowych i naukowych”.

Sąd Najwyższy nie uznał za zasadne twierdzeń obwinionego jakoby znaczenie dla sprawy miało to, że obwiniony jest bardzo doświadczonym lekarzem, który nie spotkał się z krytyczną oceną swojej działalności medycznej, lub że do wykonywanego przez niego zawodu kardiologa nie jest wymagane posiadanie tytułu naukowego, ale specjalizacji kardiologicznej, jak również, że motywacją obwinionego nie było wyrządzenie komukolwiek szkody. Obwiniony nie został bowiem obwiniony o to, że nienależycie wykonuje swój zawód lub że wykonuje go bez odpowiednich uprawnień.