Czekamy na zielone światło z Ministerstwa Zdrowia

Monika Wysocka

Z prof. Piotrem Ponikowskim prezesem Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego rozmawiamy o potrzebach polskiej kardiologii i przyszłości opieki nad pacjentami z niewydolnością serca w Polsce.

 

Panie Profesorze, właśnie został Pan laureatem Polsko-Niemieckiej Nagrody Naukowej Copernicus przyznawanej przez Fundację na rzecz Nauki Polskiej (FNP) i Deutsche Forschungsgemeinschaft (DFG). Nagroda przyznana została również prof. Stefanowi Ankerowi z Berlina. Proszę opowiedzieć o badaniach, które zostały docenione przez Kapitułę Konkursową.

To badania, które zaczęły się wiele lat temu, gdy byliśmy obaj stypendystami Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego w Royal Brompton Hospital w Londynie. Dotyczą oczywiście niewydolności serca, którą obaj się zajmujemy. Badaliśmy mechanizmy leżące u podstaw zaburzonego metabolizmu tkankowego w przewlekłych chorobach serca, regulacje odruchowe oraz powszechność występowania wyniszczenia organizmu u pacjentów z niewydolnością serca, tzw. kacheksję sercową, co stało się podstawą do zmiany podejścia do leczenia. Ostatnio pracujemy nad koncepcją niedoboru żelaza w niewydolności serca, który komplikuje naturalny przebieg tej choroby. W związku z tymi spostrzeżeniami uruchomiliśmy duże badania kliniczne, a także opracowaliśmy nowe metody leczenia oraz zalecenia dotyczące niwelowania niedoboru żelaza u pacjentów z niewydolnością serca.

 

Czy światowe tendencje leczenia niewydolności serca wszędzie wyglądają tak samo, czy podejście do tej choroby różni się w poszczególnych krajach?

Co do zasady wygląda to tak samo. W 2016 opracowaliśmy wytyczne Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego dotyczące diagnostyki i leczenia ostrej i przewlekłej niewydolności serca Te zalecenia to drogowskaz, rekomendacja jak rozpoznawać i leczyć niewydolność serca. Standard leczenia oparty na evidence-based medicine jest więc wszędzie taki sam. Pytanie czy wdrażanie tych zaleceń we wszystkich krajach jest identyczne? Oczywiście nie. Wiemy, że nawet wewnątrz Europy obserwuje się istotne różnice. Trudno porównuje się kraje takie jak Luxemburg, Niemcy czy Szwajcaria z takimi jak Mołdawia czy Rumunia. Bo dostępność do nowych form leczenia, często interwencyjnych – jest w tych krajach dramatycznie różna.

 

Jak Polska wypada na tym tle?

Całkiem nieźle. Praktycznie wszystkie formy terapii rekomendowane w zaleceniach są w Polsce dostępne i szeroko stosowane. Polscy pacjenci są leczeni bardzo podobnie jak pacjenci z Europy Zachodniej. Profil chorych jest taki sam, nieco różnimy się biologicznie, bo my mamy trochę młodszych chorych, ale dostępność do nowych, optymalnych metod jest podobna. Istotna uwaga może dotyczyć jednego z leków, który jak wykazano w dużym badaniu klinicznym przedłuża życie i zmniejsza ryzyko hospitalizacji i który jest refundowany w większości państw europejskich, a u nas niestety jeszcze nie. Dlatego Polskie Towarzystwo Kardiologiczne bardzo wspiera starania o jego refundację.

 

Nie jest źle, ale planowane są jednak zmiany…

Projekt Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego o nazwie KONS – bo o nim mówimy czyli system Koordynowanej Opieki nad Pacjentami z Niewydolnością Serca – jest unikatowy na skalę światową. Jak dotychczas w żadnym kraju – nawet takim, gdzie leczenie niewydolności serca jest świetnie zorganizowane, np. w Szwecji, Holandii, Danii – nie ma tak kompleksowego programu koordynowanej opieki nad pacjentem. Nasz chory będzie monitorowany i w odpowiedni sposób prowadzony także po wyjściu ze szpitala, właściwie już do końca życia. To zupełnie autorski program, opracowany przez grupę specjalistów pod kierunkiem prof. Jadwigi Nessler,kierownika Oddziału Klinicznego Choroby Wieńcowej i Niewydolności Serca UJ CM, Krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II, pełnomocnika Zarządu Głównego PTK ds. niewydolności serca.

 

Na jakim etapie jest program?

Projekt KONS został bardzo dobrze oceniony w Ministerstwie Zdrowia i praktycznie jesteśmy przy końcu wspólnych ustaleń. W pierwszej kolejności zakłada on realizację 2-letniego pilotażu, który planujemy wdrożyć tuż po wakacjach. Ośrodki pilotażowe są już wybrane, liczba pacjentów ustalona. Program wymaga teraz już tylko szczegółowych ustaleń, zwłaszcza dotyczących finansowania jego poszczególnych elementów . Rozmowy na ten temat dobiegają końca – czekamy na zielone światło z Ministerstwa, aby zacząć działać. –

 

Na czym polega wyjątkowość KONS?

Przede wszystkim na kompleksowym podejściu do pacjenta. Zarówno w Polsce, jak i na świecie nie funkcjonuje jak dotychczas żaden program, który zapewniałby kompletną, całościową opiekę nad pacjentem z niewydolnością serca, bez względu na to czy jest on prowadzony w praktyce lekarza rodzinnego, poradni kardiologicznej czy trafia do szpitala i jest wypisany do domu. Nadzór lekarza POZ i pielęgniarki to akurat elementy, które w dobrze rozwiniętych krajach skutecznie działają, ale tak ściśle określonej ścieżki pacjenta z niewydolnością serca nie ma nigdzie. Ponadto warto przypomnieć, że program składa się z kilku bardzo ważnych elementów – to nie tylko diagnostyka, nie tylko zabiegi interwencyjne. W programie należne sobie miejsce odnajdzie także profilaktyka, opieka ambulatoryjna, farmakoterapia czy rehabilitacja.

 

Do realizacji tego programu będzie potrzebne zaangażowanie środowiska lekarskiego. Jak chcą Państwo tego dokonać?

Musimy pozyskać ambasadorów tego projektu, to dla nas bardzo ważne. Co do kardiologów nie mam wątpliwości, że zaangażują się w realizację programu. Zależy nam także na ścisłej współpracy z lekarzami POZ oraz pielęgniarkami, które będą współpracować z lekarzem – jak na razie wszystko jest na dobrej drodze. Widzimy, z jakimi naglącymi potrzebami boryka się obecnie system opieki nad pacjentami z niewydolnością serca: zbyt późna diagnoza, występowanie u pacjentów z niewydolnością serca wielu chorób współistniejących, brak dobrze zorganizowanej opieki ambulatoryjnej (zwłaszcza poszpitalnej), a ponadto ograniczony dostęp do kardiologicznej opieki specjalistycznej – to problemy, które jesteśmy w stanie rozwiązać właśnie za pomocą modelu KONS. Jego podstawą są lekarze POZ oraz pielęgniarki środowiskowe, którzy będą zajmować się stałą opieką nad pacjentami z niewydolnością serca. Dopiero na kolejnym etapie pacjent trafia na konsultację kardiologiczną lub na hospitalizację do szpitala. Ostatnim poziomem projektu mają być tzw. centra doskonałości, czyli ośrodki wyspecjalizowane w leczeniu najcięższych przypadków niewydolności serca.

 

Taki program będzie wymagał także szerokiej działalności edukacyjnej…

Zdecydowanie tak. Mamy tego pełną świadomość, dlatego Polskie Towarzystwo Kardiologiczne przygotowuje społeczną kampanię edukacyjną dotyczącą niewydolności serca. Będzie to kampania świadomości niewydolności serca, skierowana do różnych grup odbiorców, nie tylko do pacjentów i ich rodzin, nie tylko do decydentów czy mediów, ale również do środowiska medycznego – lekarzy i pielęgniarek. Jesteśmy przekonani, że zwiększenie świadomości pacjentów na temat chociażby przyczyn niewydolności serca przełoży się w znaczący sposób na mniejszą liczbę zachorowań. Poprawa jakości leczenia i zmiana wskaźników dotyczących zachorowalności na niewydolność serca to jeden z priorytetów Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.