Atopowe zapalenie skóry: możemy tylko łagodzić objawy

Joanna Rawik

Atopowe zapalenie skóry to jedna z najczęstszych chorób skóry; w ostatnich dekadach liczba zachorowań na tę dermatozę wzrosła szczególnie wśród dzieci. Z niektórych źródeł wynika, że AZS dotyczy nawet 20 proc. populacji.

fot. FreeDigitalPhotos.net.jpg
Atopowe zapalenie skóry (AZS) jest chorobą bardzo problematyczną, gdyż na dzień obecny nie posiadamy możliwości jej leczenia przyczynowego. „Wiemy, że jest to choroba uwarunkowana genetycznie, problem polega jednak na tym, że nie do końca wiemy, jakie geny i jaki ich układ wywołują chorobę. Nie znając patogenezy, możemy leczyć jedynie objawowo” – przyznaje prof. Zbigniew Samochocki z Kliniki Dermatologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
AZS uszkadza zarówno system immunologiczny jak i barierę naskórkową i obie te dysfunkcje chory będzie miał do końca życia. „Skóra to olbrzymi narząd (u dorosłego człowieka zajmuje prawie 2 m kwadratowe), który ma nas chronić przed toksycznymi i alergizującymi czynnikami środowiskowymi. Tymczasem chory na atopowe zapalenie skóry ma tę barierę dziurawą” – tłumaczy dermatolog.
AZS to choroba dość podstępna – rozwija się w sposób widoczny do 5 roku życia i po tym okresie u wielu pacjentów pozornie ustępuje. Ale naprawdę przechodzi w fazę remisji. „Zaprzestanie przestrzegania zasad właściwego postępowania może doprowadzić do nawrotu objawów klinicznych AZS, a nawet przejścia choroby w postać autoagresyjną” – ostrzega specjalista.

Obniżona jakość życia

Jednym z najbardziej dokuczliwych objawów AZS jest świąd. Pacjent drapie się, aby wywołać reakcję bólową, która dla organizmu jest łatwiejsza do zniesienia. Zadrapania powodują jednak dodatkowe uszkodzenia bariery naskórkowej i nasilenie świądu. Rozwija się mechanizm tzw. błędnego koła.
Najbardziej typowe dla AZS zmiany skórne – rumień twarzy, nadrywające się uszy, dodatkowy fałd skórny poniżej dolnej powieki, brązowe cienie pod oczami, zmiany alergiczne dookoła ust – niekorzystnie wpływają na efekt estetyczny. Zmiany mogą dotyczyć również rąk, utrudniając lub wręcz uniemożliwiając wykonywanie codziennej pracy. „Pacjenci z AZS mają bardzo obniżoną jakość życia, a problem ten dotyczy całej rodziny, nie tylko chorego” – mówi dermatolog. Na domiar złego, u 40-60 proc. chorych z AZS współistnieje alergiczny nieżyt nosa, u ok. 30 proc. astma i pokrzywka, a u 10 proc. stwierdza się nietolerancję pokarmów.

Trudna diagnoza, drogie leczenie

Pierwszy problem związany z AZS to diagnoza. „Ponieważ nie ma jednego, konkretnego parametru na podstawie, którego można rozpoznać tę chorobę, musimy diagnozować ją na podstawie zbioru klinicznych objawów i wyników badań laboratoryjnych. Powszechnie stosowane testy alergologiczne są tylko sugestią” – mówi prof. Samochodzki.
Kolejny problem to leczenie. Aby terapia była skuteczna, musi być prowadzona w sposób kompleksowy, a składają się na nią: edukacja pacjenta, właściwa pielęgnacja skóry oraz leczenie przeciwzapalne. W leczeniu przeciwzapalnym w obrębie skóry stosowane są – znane od lat – leki sterydowe. Są one refundowane, choć na jedną receptę można wypisać zaledwie 100 gramów maści, którą często trzeba smarować całe ciało. Głównym problemem przy przewlekłym stosowaniu leków sterydowych – a takie jest konieczne w przypadku AZS – jest możliwość wystąpienia skutków ubocznych, takich jak uszkodzenie i zanik bariery ochronnej naskórka. Od kilku lat dostępne są – także w Polsce – leki z grupy inhibitorów kalcyneuryny, które nie dają powikłań charakterystycznych dla steroidów. „Te leki powinny być stosowane w pierwszej kolejności. Niestety w Polsce nie są refundowane. Tubki tych maści są bardzo małe i bardzo drogie, dla większości pacjentów zatem niedostępne, nawet jeśli mieliby stosować je tylko w obrębie twarzy” – mówi prof. Zbigniew Samochodzki.

Wyniki terapii zależne od chorego

W leczeniu AZS wymagana jest niezwykle duża samodyscypliny ze strony pacjenta. Zadaniem lekarza jest wyedukowanie chorego bądź jego opiekunów, przekazanie wyczerpujących informacji o istocie choroby oraz o zasadach postępowania terapeutycznego i profilaktycznego. „To proste zasady, które jednak trudno wyegzekwować. Przykładowo, po kąpieli pacjent cierpiący na AZS powinien posmarować ciało emolientem w ciągu paru minut, ponieważ utrata wody jest u niego dziesięciokrotnie szybsza niż człowieka zdrowego. Tymczasem pacjenci nie zawsze o tym pamiętają” – mówi specjalista.

Źle dobrany zawód

Atopowe zapalenie skóry to problem nie tylko medyczny, ale także społeczny. Aż 20 proc. chorych wykonuje źle dobrany zawód. A wśród chorych na choroby zawodowe – 80 proc. to chorzy na AZS. „To dlatego, że zlikwidowano u nas w kraju poradnictwo zawodowe. Istnieje przeświadczenie, że dziecko chore na atopowe zapalenie skóry wyrośnie z tej choroby. Tymczasem dysfunkcja bariery naskórkowej i nadreaktywność systemu immunologicznego pozostają do końca życia. I gdy chory na AZS młody człowiek zostaje mechanikiem samochodowym, fryzjerem czy lekarzem chirurgiem, po paru latach jest kaleką. Chirurg, który ma zmiany wypryskowe w obrębie rąk praktycznie nie nadaje się do pracy. Oprócz dramatów ludzkich, to także olbrzymi problem ekonomiczny. Bo co tym chorym można zaproponować? Rentę? Przekwalifikowanie? Zazwyczaj kontynuują swoją pracę i walczą z rozległymi zmianami zapalnymi skóry oraz potwornym świądem” – mówi prof. Samochocki.