Zawezwanie do próby ugodowej przed sądem – o co chodzi?

mec. Marcelina Sosnowska-Rudnik

Bardzo często w procesach medycznych pacjenci korzystają z instytucji prawa procesowego znanej jako zawezwanie do próby ugodowej/postępowanie pojednawcze.

 

Instytucja ta cieszy się popularnością z następujących przyczyn:

(1) koszty postępowania pojednawczego są niewielkie w porównaniu do „normalnego” procesu sądowego: opłata od wniosku o zawezwanie do próby ugodowej w sprawach o prawa majątkowe, gdy wartość przedmiotu sporu nie przekracza 10 tyś złotych wynosi jedynie 40 zł, ewentualnie jest to 300 zł w sprawach o prawa niemajątkowe lub prawa majątkowe, gdy wartość przedmiotu sporu przekracza 10 tyś złotych. Dla porównania – w przypadku „normalnego” procesu opłata od pozwu wynosi 5% od wartości przedmiotu sporu, nie więcej jednak niż 100 tyś. zł;

(2) we wniosku o zawezwanie do próby ugodowej należy jedynie zwięźle oznaczyć sprawę, nie jest wymagane załączanie do niego żadnych dowodów;

(3) postępowanie pojednawcze toczy się przed sądem rejonowym;

(4) przeprowadzenie postępowania pojednawczego, przy spełnieniu pewnych przesłanek, przerywa bieg przedawnienia roszczenia;

(5) jest to sposób na „wydobycie” stanowiska przeciwnika (również wiedzy lub dowodów będących w posiadaniu przeciwnika) odnośnie do sprawy będącej przedmiotem posiedzenia pojednawczego.

Procedura wygląda tak, że osoba zainteresowana (dla łatwości przyswojenia przyjmijmy, że jest to pacjent) składa do sądu wniosek o zawezwanie przeciwnika (dla łatwości przyswojenia przyjmijmy, że jest to lekarz) do próby ugodowej. Następnie sąd wyznacza termin posiedzenia pojednawczego i przesyła lekarzowi odpis wniosku pacjenta o zawezwanie do próby ugodowej. Tutaj pierwsza istotna uwaga – lekarz nie ma obowiązku składania pisemnej odpowiedzi na wniosek pacjenta, nie musi też przedstawiać żadnych dowodów. Aczkolwiek w pewnych sytuacjach warto to zrobić.

Druga istotna uwaga jest taka, że stawiennictwo na posiedzeniu pojednawczym co do zasady nie jest obowiązkowe. Niestawiennictwo może jednak łączyć się z koniecznością poniesienia kosztów postępowania pojednawczego – jeżeli lekarz bez usprawiedliwienia nie stawi się na posiedzenie, sąd na żądanie pacjenta, który wniósł następnie w tej sprawie pozew, uwzględni koszty wywołane próbą ugodową w orzeczeniu kończącym postępowanie w sprawie. W takiej sytuacji lekarz może zostać zobowiązany do zwrotu pacjentowi opłaty uiszczonej przez niego od wniosku o zawezwanie do próby ugodowej (40 zł lub 300 zł) i ewentualnie kosztów zastępstwa procesowego (w tym zakresie orzecznictwo jest niejednolite, jednak Sąd Najwyższy wskazuje, że powinna być to kwota 120 zł). Jeżeli z kolei to pacjent nie stawi się na posiedzenie, sąd na żądanie lekarza włoży na pacjenta obowiązek zwrotu kosztów wywołanych próbą ugodową.

Jeżeli pacjent i lekarz stawią się na posiedzeniu pojednawczym, sąd zapyta ich, czy widzą szansę zawarcia ugody.

Trzecia istotna uwaga – lekarz nie ma obowiązku ustnego ustosunkowania się do wniosku pacjenta na posiedzeniu, wystarczy jeżeli powie, czy widzi szansę zawarcia ugody, czy nie.

Z posiedzenia pojednawczego sporządza się protokół, a jeżeli doszło do ugody to jej treść wpisuje się do protokołu i stwierdza podpisami stron. Jeżeli jednak strony nie widzą możliwości zawarcia ugody, sąd stwierdza jedynie w protokole, że do zawarcia ugody nie doszło i na tym kończy się postępowanie pojednawcze. Ostania istotna uwaga – sąd nie wydaje w postępowaniu pojednawczym żadnego wyroku. Sąd nie rozstrzyga bowiem w tym postępowaniu, kto ma racje; sąd pełni rolę „mediatora”, którego zadaniem jest pomoc w zawarciu przez strony ewentualnej ugody.
Jeżeli doszło do zawarcia ugody, koszty postępowania pojednawczego ponosi każda strona we własnym zakresie, chyba że strony postanowiły inaczej. Natomiast, jeżeli obie strony stawiły się na posiedzenie, a do zawarcia ugody nie doszło, sąd w ogóle nie orzeka o kosztach postępowania pojednawczego.

Proszę także pamiętać, że przeprowadzenie postępowania pojednawczego nie zawsze kończy sprawę – bardzo często jest to „próba generalna” przed „normalnym” procesem.

 

zdj.pixabay