Tydzień Wiedzy o Sercu | Monika Wysocka | 20 września 2017, 9:09

Niewydolne serce to awaria całego organizmu

Przewlekłe uszkodzenie mięśnia sercowego, jest bardzo poważną chorobą. Rokowanie może być równie złe, albo nawet gorsze niż w wielu chorobach nowotoworowych.
fot. pixabay

Serce pełni w oragnizmie człowieka rolę pompy, która tłoczy krew do wszystkich organów. Kiedy jej funkcjonalność słabnie dochodzi do niedokrwienia narządów, a w jego rezultacie do bardzo groźnej sytuacji, czyli niewydolności serca.

Objawy wynikające z niedokrwienia narządów obwodowych to nie tylko niedokrwienie samego serca, ale też mózgu, co może doprowadzać do zaburzeń świadomości lub kluczowych narządów takich jak nerki czy wątroba, czego efektem jest uogólnione wyniszczenie organizmu. Sprawa jest więc bardzo poważna szczególnie - że choć mamy coraz lepsze możliwości leczenia – na niewydolność serca cierpi coraz więcej osób.   

Wielkie serce, mniejsza wydolność

Niewydolność serca to zespół chorobowy, którego przyczyny mogą być różne. Najczęściej doprowadza do niej choroba wieńcowa, czyli miażdżyca tętnic. Za jej sprawą dochodzi do niewydolności w mechanizmie przewlekłego niedokrwienia. „Inną przyczyną jest nagłe niedokrwienie, jakim jest zawał mięśnia sercowego, doprowadzenie do wytworzenia się w sercu blizny i wyłączenie pewnego fragmentu mięśnia sercowego z funkcji kurczliwej, co osłabia sprawne funkcjonowanie serca – wyjaśnia dr hab Marcin Grabowski z I Katedry i Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. - Przyczyną mogą być też inne choroby takie jak nadciśnienie tętnicze, wady zastawkowe, metaboliczne uszkodzenie serca w cukrzycy oraz w innych problemach metabolicznych i endokrynologicznych ( np. w chorobach tarczycy). Wyczerpanie funkcji serca prowadzi do przewlekłych zaburzeń rytmu m.in. arytmii przedsionkowych czy napadowych arytmii komorowych. Przyczyną może być też etiologia kardiomiopatii rozstrzeniowej, nieprawidłowa budowa wynikająca z uwarunkowań genetycznych, dająca obraz niewydolnego serca” – wymienia specjalista.

Warto zwrócić uwagę, że niewydolne serce jest morfologicznie powiększone. Mówimy o rozstrzeni lub o przeroście serca – wraz z jego powiększaniem, powiększają się też jamy serca, słabną pewne mechanizmy kompensacyjne i serce staje się słabsze w kontekście wydolności i siły skurczu. Paradoksalnie pacjent z ciężką niewydolnością serca ma w porównaniu z osobą zdrową wręcz olbrzymie serce, co jednak nie przekłada się na  jego wydolność.

Groźne duszności i obrzęki

Kłopot w tym, że na początku choroba może rozwijać się w ukryciu i chory nie zdaje sobie sprawy, że dzieje się coś złego. Pierwszym objawem jest duszność, najpierw stosunkowo lekka, z czasem coraz trudniejsza do zniesienia, aż wreszcie utrudniająca nawet zwykłe codzienne czynności. Wynika ona z niewydolności lewokomorowej i zastoju w krążeniu płucnym. „Charakterystyczny dla tej choroby jest fakt, że duszność pojawia się w pozycji leżącej, najczęściej więc w nocy, może nawet wybudzać pacjenta ze snu. Po przyjęciu pozycji siedzącej chory odczuwa ulgę. Pacjenci z niewydolnością serca - świadomie bądź nie - często sypiają więc w pozycji półsiedzącej, oparci na kilku poduszkach” – zauważa kardiolog. Innym objawem są obrzęki obwodowe wynikające z niewydolności prawokomorowej. To najczęściej oznacza opuchnięte kostki u nóg, obrzęki, które nasilają się pod wieczór.

Zdarza się też, że choroba rozwija się bezobjawowo przez długi czas, a chory pozostaje nieświadomy zagrożenia - aż do momentu, gdy z powodu uszkodzenia serca nagle po prostu umiera albo przeżywa  nagłe zatrzymanie krążenia i jest resuscytowany. „Do tej chwili serce funkcjonowało nie najgorzej i dopiero później okazuje się, że było uszkodzenie, które doprowadziło do incydentu elektrycznego” – wyjaśnia dr Grabowski.
Niewydolność serca najczęściej kojarzy się z zawałem, jednak nie zawsze się nim kończy. Pacjent z niewydolnością serca może mieć prawidłowe naczynia wieńcowe, mówimy wtedy o tzw. kardiomiopatii rozstrzeniowej. „Taki pacjent nigdy nie będzie miał typowego zawału spowodowanego miażdżycą, zamknięciem naczyń. Ale może mieć migotanie komór lub częstoskurcz komorowy, który także może zakończyć się nagłym zgonem sercowym, ale nie wynikającym z zawału” – mówi kardiolog.

Przyszołść zależy od szybkości diagnozy

Trzeba zdawać sobie sprawę, że przewlekłe uszkodzenie mięśnia sercowego, jest bardzo poważną chorobą. Granicą ciężkości dla lekarzy jest ocena frakcji wyrzutowej czyli procentu kurczliwości seca - jeżeli wskaźnik ten jest poniżej 35 proc. mówimy, że to ciężkie uszkodzenie funkcji kurczliwej, ciężka niewydolność serca. „Rokowanie w takim przypadku  może być równie złe, albo nawet gorsze niż w wielu chorobach nowotworowych” – podkreśla dr Grabowski. Jego zdaniem trzeba o tym mówić głośno, bo wiele osób nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji.

Z drugiej strony świeżo rozpoznana choroba wieńcowa - nawet z niską frakcją wyrzutową, ale w której szybko wdrożono odpowiednią terapię: obniżenie ciśnienia, leczenie cukrzycy, przeprowadzenie odpowiedniej diagnostyki w postaci koronarografii, która pozwala sprawdzić czy nie ma istotnego zwężenia – może poprawić rokowania. „Właściwe działania na wczesnym etapie choroby mogą spowodować, że ta niekorzystna przebudowa mięśnia sercowego, tzw. remodeling, ulegnie cofnięciu, jamy serca ulegną zmniejszeniu, a wydolność serca poprawi się – podkreśla lekarz. - Bardzo ważne jest optymalne leczenie, które polega na zastosowaniu trzech, czterech, czasami pięciu leków, z próbą zastosowania maksymalnych dawek stosowanych do końca życia pacjenta. Taka informacja bywa trudna dla pacjenta, ale obserwowany efekt to poprawa wydolności, poprawa funkcji serca, zmniejszenie ryzyka nagłego zgonu sercowego – więc warto” – dodaje kardiolog.  

Konieczna inwazyjna interwencja

Bez metod inwazyjnych przy niewydolności serca się nie obędzie, gdyż inwazyjna jest sama diagnostyka, konieczna do wyjaśnienia przyczyn choroby. Od wyniku badania zależy dalsze postępowanie. Przy etiologii niedokrwiennej leczeniem przyczynowym jest poprawa ukrwienia. Jeśli pacjent jest po rewaskularyzacji naczyń wieńcowych podstawą jest farmakoterapia.
Podstawową metodą inwazyjną stosowaną w niewydolności serca jest elektroterapia, czyli wszczepienie kardiowertera defibrylatora, który zmniejsza ryzyko nagłego zgonu sercowego. Można też wszczepić stymulator resynchronizujący, który poprawia wydolność serca. W niektórych przypadkach konieczne jest zastosowanie jeszcze bardziej inwazyjnej metody, czyli zastosowanie sztucznej pompy serca lub przeszczepienia.
Jeżeli przyczyną problemów jest wada zastawki mitralnej lub aortalnej konieczna jest naprawa wady, bo tylko takie działanie poprawi wydolność chorego serca.

Niewydolności można uniknąć

Niewydolności można unikać na poziomie prewencji choroby wieńcowej, czyli prowadząc tzw. zdrowy tryb życia związany z właściwym odżywianiem się, zażywaniem ruchu, prawidłową kontrolą ciśnienia tętniczego. W przypadku wad zastawkowych prewencją jest wczesne wykrycie i wdrożenie właściwego leczenia. U pacjentów, u których pojawiają się pierwsze objawy i pierwsze cechy niewydolności prewencją jest spowolnienie progresji poprzez optymalną farmakoterapię.
„Pewne bardzo rzadkie formy tej choroby mogą być dziedziczone, ale to raczej rzadsze przypadki. Dziedziczona może być predyspozycja do choroby wieńcowej, czy nadciśnienia tętniczego, które przyczyniają się do niewydolności serca, ale dziedziczenie predyspozycji do niewydolności serca ma małe znaczenie w aktualnej praktyce  niewydolności serca” – rozwiewa wątpliwości specjalista.





Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt wg ustawień przeglądarki. Rozumiem