Fakty | Monika Wysocka | 6 lipca 2017, 9:42

Seksuologia tylko po psychiatrii?

Andrzej Depko, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej
fot. depko.pl

Ministerstwo Zdrowia planuje ograniczyć dostęp do realizacji specjalizacji szczegółowej w dziedzinie seksuologii jedynie do lekarzy psychiatrów. Zdaniem Polskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej spowoduje to zapaść w tej dziedzinie.

„Seksuologia jest specjalizacją medyczną, w której zapotrzebowanie społeczne na konsultacje stale wzrasta, a jednocześnie liczba specjalistów z tej dziedziny jest najmniejsza spośród wszystkich specjalności medycznych. Ograniczenie dostępu do specjalizowania spowoduje zapaść w tej dziedzinie” – czytamy  w oświadczeniu PTMS. Zdaniem seksuologów ucierpią na tym pacjenci, a także zwiększy się niedostatek biegłych opiniujących w sprawach karnych. 

„Zaburzenia funkcji seksualnych wynikają z bardzo wielu chorób: internistycznych, biologicznych, neurologicznych urologicznych, ginekologicznych - zatem lekarz seksuolog powinien mieć wiedzę w określonej podstawowej dziedzinie medycyny i dopiero potem kształcić się w seksuologii. Jeżeli ograniczymy to wyłącznie do dziedziny psychiatry będzie mu brakowało rzetelnej wiedzy do prawidłowego postępowania z pacjentami z określoną etiologia zaburzenia” – uzasadnia swój sprzeciw prof. Andrzej Depko, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej. 

Jego zdaniem jeśli ograniczymy seksuologię tylko do psychiatrów ich liczba drastycznie zmaleje.”Ilu psychiatrów będzie potencjalnie zainteresowanych robieniem dodatkowej specjalizacji z seksuologii? Odsetek. Taka zmiana oznacza więc zmniejszenie się liczby specjalistów w tej dziedzinie. I nie dość, że będzie ich mało to dodatkowo będą bardzo wąską ukierunkowani” – podkreśla specjalista.
Prof. Depko zwraca także uwagę na jeszcze jeden aspekt planowanych zmian, kto wie czy nie najważniejszy: zmieni to podejście pacjentów do seksuologów – będą oni postrzegani bardziej jako psychiatrzy, czyli „lekarze od wariatów”, a wizyta u takiego lekarza jest stygmatyzująca. „Jeśli komuś się wydaje, że kobieta, która ma problemy ze swoją seksualnością na podłożu ginekologicznym pójdzie do psychiatry seksuologa jest w błędzie” – uważa  prof. Depko.

Seksuolodzy są rozżaleni, że nikt z nimi nie rozmawiał o planowanych zmianach, nie próbował spytać o zdanie, nie zechciał wyjaśnić zasadności tego postępowania. „To smutne, że w czasach kiedy polska seksuologia świętuje swoje 55-lecie jako dyscyplina, która uzyskała status nauki akademickiej robimy krok wstecz, zaprzeczamy całemu dorobkowi polskiej seksuologii. Bez zdania racji” – dodaje prezes PTMS.

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt wg ustawień przeglądarki. Rozumiem