FAKTY | JG | 4 lipca 2017, 11:54

SOR może zneutralizować jad żmij

Żmija zygzakowata to jedyny jadowity wąż występujący w Polsce.
fot. archiwum

Szpitalny Oddział Ratunkowy w jarocińskim szpitalu jako jeden z nielicznych w kraju jest przygotowany na ratowanie życia osobie, która może zostać ukąszona przez występującą w Polsce żmiję zygzakowatą Vipera berus. A to za sprawą antytoksyny jadu żmij, którą ma na stanie. Tak na wszelki wypadek.

Żmija zygzakowata to jedyny jadowity wąż występujący w Polsce. Najczęściej można ją spotkać   na obrzeżach lasów, podmokłych łąkach czy leśnych  polanach na terenie całego kraju. Ale wiosną i latem nic nie stoi jej  na przeszkodzie, aby zagościła w przydomowym ogródku. Dlatego warto zawsze zachować ostrożność wykonując prace przy tzw. skalniakach czy w ogrodowej gęstwinie. Należy bowiem brać pod uwagę to, że żmije mogą migrować. A ich  ukąszenie może doprowadzić nawet do śmierci.
 
"Na szczęście do tej pory nie musieliśmy używać w naszym powiecie antytoksyny jadu  żmij, ale mamy ją na oddziale. Nigdy nie wiadomo, kiedy może się przydać. Tym bardziej,że mamy lato, a  te gady uwielbiają wygrzewać się w słońcu. I wcale nie jest powiedziane, że bytują tylko na górskich szlakach. Antytoksyna  składa się z  swoistej końskiej immunoglobuliny G, która wiąże jad żmij i neutralizuje jego toksyczne właściwości. Otrzymuje się ją  surowicy koni immunizowanych jadem europejskiej żmii  zygzakowatej" - wyjaśnia Jolanta Grzybek, pielęgniarka oddziałowa SOR.
 
Antytoksyna powinna być wprowadzona domięśniowo po uprzednim wykonaniu próby uczuleniowej. Jeśli jednak nie ma na to czasu, bo zagrożone jest życie osoby ukąszonej-wówczas można ją podać bez testu, ale za to ze środkami przeciwwstrząsowymi.
 
"Nie wszystkie polskie szpitale mają ją na stanie,  jednak jarocińska placówka  woli dmuchać na zimne. Surowica jest wprawdzie dość droga, ale w przypadku ukąszenia ratuje życie. Szukanie jej w kryzysowej sytuacji w innych jednostkach medycznych to strata cennego dla pacjenta czasu.Dlatego my mamy ją na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym"- dodaje Leszek Mazurek, prezes szpitala.
 



Czytaj też:

Jadowite zagrożenie

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt wg ustawień przeglądarki. Rozumiem