FAKTY | jr | 9 czerwca 2017, 13:38

Biomonitorowanie człowieka

zarejestrowanych jest około 30 tys. chemikaliów, produkowanych rocznie w tonach
fot. pixabay.com

Biomonitorowanie człowieka HBM (human biomonitoring) to niezwykle specyficzne, dokładne ilościowo, pomiary minimalnych ilości chemikaliów, które pozwalają na ocenę ewentualnych skutków zdrowotnych, a przede wszystkim alarmują o przekroczeniu dawek uznanych za już niebezpieczne. Biorąc pod uwagę, że w ostatnich dziesięcioleciach roczna produkcja chemikaliów wzrosła 60-krotnie, wydaje się to niezwykle istotne.

Podjęte zostały międzynarodowe programy monitorowania, jak CHMS (Kanada), NHANES (USA), COPHES, DEMOCOPHES (Unia Europejska), w których udział bierze również Polska. Finansowane z funduszy Unii Europejskiej badania te dostarczają wyników europejskiej Komisji Biomonitorowania Człowieka. Korzysta z nich europejski Komitet ds. Produktów Konsumenckich (SCCP) i również europejski – o bardzo długiej nazwie – Komitet Naukowy ds. Produktów Kosmetycznych i Produktów Nieżywnościowych Przeznaczonych dla Konsumentów (SCC(NF)P). Dane te są niezwykle cenne: pozwalają czuwać nad tym, aby nie zostały przekroczone krytyczne wartości stężeń chemikaliów, co do których istnieją uzasadnione podejrzenia o ich toksyczność. Dzięki tym programom monitorowania Unia Europejska, kosztem bardzo dużych nakładów finansowych, czuwa nad zdrowiem wszystkich obywateli, również w prewencji skażeń chemicznych.

Grupy większego ryzyka

Jednym z istotnych zastrzeżeń zdrowotnych jest ochrona przed chemikaliami zarówno matek, jak i niemowląt, dzieci, również tych w okresie prenatalnym. Kobiety w wieku rozrodczym, które decydują się zajść w ciążę i urodzić dziecko, powinny szczególnie zwracać uwagę na otaczającą nas chemię, a więc środki czystościowe, chemię kuchenną i chemię łazienkową, wszechobecne plastiki, kosmetyki, a nawet perfumy. Pamiętajmy, że rozwijający się organizm dziecka jest bezbronny wobec skażeń chemikaliami, co może mieć daleko idące, nieodwracalne konsekwencje zdrowotne w przyszłym dorosłym życiu.

Drugą grupą szczególnego ryzyka są osoby starsze, z uwagi na słabnące z wiekiem enzymy odtruwania, niestety również nagromadzenie z wiekiem trwałych zanieczyszczeń organicznych zwanych POPs-ami (persistent organic pollutants), zalegających w tkance tłuszczowej seniorów. A mamy się przed czym chronić: niektóre dane, np. dla kobiet amerykańskich w wieku rozrodczym, są zatrważające. W badaniach par dziecko-matka, krwi pępowinowej i we krwi kobiet wykrywanych jest już do ok. 100 związków chemicznych. Co prawda w minimalnych stężeniach, lecz łatwych do wykrycia i zidentyfikowania współczesnymi metodami biomonitorowania.

Chemikalia we wszystkim

Do przykładów niezwykłej czułości współczesnej diagnostyki klinicznej człowieka musimy też zaliczyć wykrywanie chemikaliów, absolutnie niepotrzebnych w naszym organizmie, czyli ksenobiotyków. Nie potrzebujemy rtęci, kadmu, pestycydów w naszej krwi. „Nie jest tajemnicą, skąd biorą się zbędne chemikalia w krwi, ślinie, moczu, mleku kobiecym – są to związki chemiczne produkowane wyłącznie przez przemysł. Licząc od II wojny światowej do dzisiaj, roczna produkcja chemikaliów wzrosła 60-krotnie” – zauważa toksykolog prof. Krzysztof L. Krzystyniak wykładowca Uniwersytetu Quebeck w Kanadzie.
Roczne obroty tylko czterech największych producentów chemikaliów (USA, Chiny, Niemcy, Japonia) wynosi bilion euro.
„Wyobraźmy sobie bardzo prosty eksperyment: do szklanki wypełnionej wodą wkroplimy pipetą jedną kroplę granatowego atramentu: ciemny punkt w wodzie będzie się stopniowo rozprzestrzeniał, aby po jakimś czasie cała zawartość szklanki przybrała jednolity jasnoniebieski kolor. To jest właśnie nasze środowisko naturalne, w którym żyjemy, a do którego przemysł rokrocznie dorzuca kolejne miliony ton chemikaliów. To nie jest przejęzyczenie: zarejestrowanych jest około 30 tys. chemikaliów, produkowanych rocznie w ilości powyżej tony – tysięcy ton – setek tysięcy ton” – tłumaczy prof. nauk rolniczych Mieczysław Obiedziński.

Ile chemii dostaje się do naszych organizmów? Biorąc pod uwagę fakt, że około 90 proc. zbędnych chemikaliów otrzymujemy z żywnością, monitorowanie polegało na oznaczaniu ich zawartości w przysłowiowej marchewce, a konkretnie w tzw. koszyku żywieniowym. Opierano się na żmudnych przeliczeniach, ile i czego dostarczamy naszym żołądkom i jaka jest zawartość chemikaliów w poszczególnych konsumowanych produktach spożywczych. Z tej pośredniej metody do dziś nie zrezygnowano, ale… okazała się ona niewystarczająca, nieprecyzyjna. O ile pewniejszy będzie wynik oznaczenia zawartości tych niechcianych związków chemicznych bezpośrednio w naszych próbkach płynów ustrojowych!

Chcąc dbać o zdrowie powinniśmy dbać także o ochronę środowiska, w którym żyjemy. Nasze własne postępowanie, jak choćby najprostsza segregacja śmieci, oszczędzanie wody, używanie bezpiecznych form uzyskania energii to obszary, w których mamy jeszcze dużo do zrobienia.
Bardziej globalnie dotyczy to gospodarki ściekami i odpadami, instalacji urządzeń klimatyzacyjnych, produkcji artykułów spożywczych, biotechnologii, weterynarii, działalności naukowo-badawczej.

Badania profilaktyczne

Jednym z najskuteczniejszych działań zapobiegających wpływowi szkodliwych czynników środowiskowych na zdrowie są badania profilaktyczne obejmujące zarówno badanie lekarskie, jak i szereg analiz dodatkowych.
Wśród badań lekarskich pracowników uwzględnia się fizyczne czynniki szkodliwe takie jak hałas, ultradźwięki, promieniowanie różnego rodzaju, oświetlenie, a nawet mikroklimat, ale też narażenie na pył przemysłowy i czynniki toksyczne.
„Jeśli chodzi o czynniki toksyczne zaleca się wykonanie badania morfologii krwi obwodowej, ocenę czynności wątroby i badanie ogólne moczu w badaniach wstępnych. Najistotniejsze jest jednak wykonanie badań okresowych oraz końcowego” - mówi dr n. med. Andrzej Marszałek dyrektor medyczny Laboratoriów Synevo

W zależności od narażenia wykorzystuje się bezpośredni pomiar stężeń czynników we krwi (osocze, surowica), a także wielkość wydalania wraz z moczem. W niektórych przypadkach oceniany jest wpływ związków, czy pierwiastków na organizm. ”Np. w przypadku narażenia na związki fosforu oceniane jest stężenie tego pierwiastka, ale w połączeniu z oceną stężenia wapnia. W sytuacji narażenia na kadm oceniane są: stężenie kreatyniny, czynność wątroby oraz wykonywane badanie ogólne moczu” – wymienia specjalista.

Obecnie możliwe jest również oznaczenie stężenia kadmu we krwi oraz poziom jego wydalania z moczem. Jeśli osoba badana narażona jest na ołów i jego związki, obok oceny funkcji nerek jej (stężenie kreatyniny) i wykonania badania ogólnego moczu, zalecane jest oznaczenie stężenia ołowiu we krwi, cynkoprotoporfiryny w erytrocytach, kwasu delta-aminolewulinowego w moczu oraz analiza morfologii krwi. Wydaje się, że w przypadku narażenia na rtęć brakuje możliwości bezpośredniego wydalania tego pierwiastka z moczem. Badania zalecane obejmują: ocenę funkcji nerek (stężenie kreatyniny), badanie ogólne moczu i ocenę czynności wątroby.

Wprawdzie badania nie leczą, ale pomagają we wczesnym wykryciu zmian wywołanych w organizmie przez niekorzystne czynniki środowiska, w tym środowisko pracy. Jeśli podejrzewamy narażenie na szkodliwe czynniki środowiska, powinniśmy wykonać podstawowe lub ukierunkowane analizy. „Interpretacja wyników musi być jednak prowadzona we współpracy ze specjalistą. Zakresy wartości referencyjnych powinny uwzględniać wszystkie aspekty populacji referencyjnych. Prezentowane na sprawozdaniu z badania wartości nie zawsze poprawnie identyfikują populację, w której funkcjonujemy. By uniknąć nieporozumień, nieodzowna jest wiedza lekarza, toksykologa lub specjalisty medycyny pracy. Oczywiście laboratorium również pomoże” – zaleca dr Marszałek.



Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt wg ustawień przeglądarki. Rozumiem