kardiologia | Weronika Lipka | 25 maja 2017, 14:21

Sprawdzone terapie powinny uzyskiwać refundacje w ciągu dwóch lat

prof. Stanisław Bartuś
fot. archiwum

Technologie, których użycie znajduje się w wytycznych europejskich i polskich towarzystw kardiologicznych, powinno być dopuszczane do refundacji w Polsce najszybciej jak to jest możliwe uważa prof. Stanisław Bartuś z II Kliniki Kardiologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kardiolodzy latami czekają na niektóre decyzje Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji oraz Ministerstwa Zdrowia w sprawie refundacji technologii medycznych, które ratują życie pacjentom kardiologicznym.

Ponad 30 lat temu prof. Zbigniew Religa po raz pierwszy w Polsce przeszczepił serce. Od tego czasu budowana jest sieć kardiologiczna i kardiochirurgiczna, dzięki której obecnie kardiolodzy, kardiochirurdzy, chirurdzy naczyniowi i neurolodzy mogą udzielać pomocy pacjentom z chorobami serca i naczyń. Ten czas rozwoju i budowania sieci, to był wspaniały czas, niestety czasem opatrzony tęsknym wzrokiem w kierunku Zachodu, gdzie nowe metody leczenia są powszechne i kreują innowacyjną medycynę.

"Chcielibyśmy, żeby wprowadzenie refundacji nowoczesnych technologii, które są już uznane na świecie, nie zabierało więcej niż dwa lata. Natomiast te technologie, których użycie znajduje się w wytycznych towarzystw kardiologicznych, powinno być niejako obligatoryjnie uznawane najszybciej jak to jest możliwe przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji" – mówi prof. Stanisław Bartuś z II Kliniki Kardiologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Nie jest tak, że innowacyjnych metod leczenia w kardiologii nie ma. Są! Lekowe i sprzętowe. W kardiologii interwencyjnej to niezwykle skuteczne metody nieinwazyjne, które pomagają w ratowaniu życia pacjentów. Kardiolodzy mają możliwość wykorzystywania stentów bioresorbowalnych, a także urządzeń do zapobiegania udarom mózgu np. u chorych z migotaniem przedsionków. Są również metody przezcewnikowego wszczepienia zastawki aortalnej (TAVI) i oczywiście wiele innych. Problemem jest jednak finansowanie nowych metod, takich jak na przykład pompy do wspomagania krążenia dla chorych we wstrząsie kardiogennym. Bardzo trudno  jest zdobyć w Polsce refundację, szczególnie na kosztowne technologie. Gdy tej nie ma, niektóre szpitale decydują się na ich finansowanie z własnego budżetu, aby móc z nich korzystać przynajmniej w ograniczonym zakresie.

"Są w Polsce wprowadzane nowe technologie, jak np. przezskórne zastawki. Były one początkowo finansowane bezpośrednio przez Ministerstwo Zdrowia. Zdajemy sobie sprawę z tego, że Polska nie jest najbogatszym krajem świata. Jest to przykład technologii, która dzięki zrozumieniu ze strony Ministerstwa Zdrowia i NFZ zastała w Polsce wprowadzona bardzo szybko. Doceniamy przychylność MZ i NFZ w finansowaniu takich metod. Z roku na rok zwiększa się także ilość tego typu zabiegów w Polsce. Jednak wciąż jest ich stanowczo za mało takich zabiegów w stosunku do ilości oczekujących pacjentów" – twierdzi prof. Bartuś.

Niewielka liczba wprowadzanych nowych technologii nie jest kwestią ich braku na światowym rynku. Ścieżka legislacji w Polsce jest jednak tak długa, że na decyzję Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji czeka się długimi latami.

"Jeśli chodzi o nowe leki to tu ścieżka legislacyjna jest dokładnie określona, ile to ma trwać. Przy nowych technologiach nie ma regulacji czasowych. Stąd ich wprowadzanie zajmuje tutaj dużo czasu" - kontynuuje prof. Bartuś.

Świat od dłuższego czasu posługuje się nowymi technologiami, na które polscy kardiolodzy wyczekują już od kilku lat. W Polsce można te technologie stosować legalnie, ale nie można uzyskać refundacji….
 
"Przykładem są cewniki balonowe uwalniające lek, które od lat oczekują na ocenę AOTMiT-u, a prosimy o możliwość refundacji. Są to drogie urządzenia, a  mimo to wykorzystujemy je w leczeniu od dłuższego czasu. Niestety agencja nadal nie wypowiedziała się, więc nie mogą one trafić do koszyka świadczeń gwarantowanych, a więc nie możemy ich rozliczać" - dodaje specjalista.
 
Według kardiologów dialog z AOTMiT jest kluczową sprawą. Asocjacja Interwencji Sercowo-Naczyniowych Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego proponuje osoby, które w danej dziedzinie są ekspertami w danej dziedzinie w Polsce. Te osoby współpracują z Agencją, Ministerstwem Zdrowia i Narodowym Funduszem Zdrowia w sprawie wprowadzania nowoczesnych technologii. Eksperci pomagają w całym procesie legislacyjnym. Jest to skomplikowana ścieżka, jednak dzięki pomocy świetnie przygotowanych merytorycznie specjalistów, weryfikacja danych metod jest dużo łatwiejsza.

"Dopóki nie ma pewności, że ta technologia pomaga, a nie szkodzi, to zawsze podchodzimy do niej z rezerwą. W tej chwili cały świat medyczny oparty jest na badaniach klinicznych, które bazują na obiektywnych parametrach związanych z poprawą nie tylko komfortu życia, objawów, ale przede wszystkim przeżycia. W ten sposób sprawdza się na ile jesteśmy w stanie człowiekowi przedłużyć życie – zauważa kardiolog. – Dzięki badaniom klinicznym określa się ile ludzi trzeba leczyć, żeby uratować jedno ludzkie życie. Są technologie, które umożliwiają uratowanie jednego człowieka na 10.000 pacjentów poddanych metodzie. Ale są też takie, dzięki którym śmiertelność zmniejsza się trzykrotnie, jak na przykład dzięki interwencyjnemu leczeniu zawału serca".
 
Środowisko podkreśla jednak, że nowoczesne leki, terapie i sprzęt medyczny nie pojawiają się co roku. Dwuletnia droga legislacji i refundacji danych technologii byłaby tu optymalna, bo nikt nie neguje konieczności wydawania opinii przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji dla konieczności refundacji w Polsce. Minusem jest jednak również brak mocy sprawczej Agencji, a przez to nawet pozytywna opinia nie jest gwarantem do uzyskania refundacji na daną procedurę. Jednym z przykładów jest tu brak refundacji niektórych leków przeciwpłytkowych, na które kardiolodzy i pacjenci  czekają od kilku lat.

"Leki przeciwpłytkowe i przeciwkrzepliwe, to obecnie w kardiologii jedne z najczęściej stosowanych terapii. Leki przeciwkrzepliwe stosujemy w chorobach, w których jest większe ryzyko powstawania zakrzepów, np. przy migotaniu przedsionków. Leki przeciwpłytkowe są stosowane na przykład po wszczepieniu stentu do tętnicy wieńcowej. Niektóre z tych leków są bardzo drogie, zwłaszcza te najnowocześniejsze. I tylko w niektórych wskazaniach można uzyskać na nie refundację. Bez refundacji większość tych leków jest ciągle po prostu niedostępna dla pacjentów ze względów finansowych".

Historia zatacza koło, a obecna sytuacja z lekami przeciwkrzepliwymi powtarza się z początku lat 90., kiedy na rynek wszedł lek powszechnie stosowany i obecnie jedyny refundowany przez NFZ. Wtedy również kardiolodzy czekali przez długi czas, by lek przeciwkrzepliwy zyskał refundację. Mijają lata, medycyna się zmienia, ale nikt nie przewidział, że forma przeciągającej się procedury legislacyjnej z lat 90. będzie miała swoją kontynuację dzisiaj.

Rzadko się zdarza, żeby tak szybko pojawiły się nowsze technologie. W przypadku leków przeciwpłytkowych, ta sytuacja była jednak spodziewana, od lat toczyły się intensywne badania nad nowymi lekami blokującymi funkcję płytek krwi. I to też nie jest tak, że te leki pojawiły się w ciągu ostatnich kilku miesięcy. One są od kilku lat dostępne na rynku.

Profesor zauważa jednak, że czas, który dzisiaj zajmuje refundacja nowoczesnych leków płytkowych jest wielką stratą przede wszystkim dla pacjentów.

"My uważamy, że nowoczesne leki przeciwpłytkowe są zdecydowanie lepsze niż ten, który wykorzystujemy w leczeniu od 10 lat. On ma zdecydowanie wyższe rekomendacje europejskich i światowych towarzystw medycznych, co znalazło swoje odbicie w wytycznych, bowiem ich skuteczność jest lepsza".

I choć refundacji dalej nie ma, a leki do życia pacjentom są niezbędne, pomoc przyszła ze strony, której można by było się nie spodziewać. Zmniejszenie kosztów leków przeciwpłytkowych zostało wprowadzone przez firmy farmaceutyczne.

"Jedyne, co udało się uzyskać w ostatnim czasie, to obniżenie ceny tych leków o blisko połowę, ponieważ są one dużo częściej sprzedawane w Polsce niż było to jeszcze kilka lat temu" - kończy profesor.

Kardiolodzy mają jednak świadomość bezsilności w zderzeniu z jednym, najpoważniejszym argumentem, jakim są budżety. Nikt nie oczekuje, że wszystkie leki będą natychmiast wprowadzane. Istnieją jednak grupy leków i procedur, które mają ogromne znaczenie w zmniejszeniu śmiertelności polskich pacjentów, a także w zwiększeniu komfortu ich życia po przebytej chorobie. Starzejące się społeczeństwo wymusza na systemie ochrony zdrowia szukanie rozwiązań, które będą gwarantować odpowiednią jakość życia. Przedłużanie procesu legislacji, jak i brak środków na refundację jest pewną blokadą w skutecznym leczeniu pacjentów, którą mimo najwyższych kwalifikacji, kardiologom ciężko jest zniwelować.

Tekst powstał we współpracy z Eleven Zett Productions.





Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt wg ustawień przeglądarki. Rozumiem