Nowe terapie | MG | 29 marca 2017, 14:17

Specjaliści z WIM wprowadzili nową metodę diagnostyczną

W wojskowym szpitalu na Szaserów wykonuje się najwięcej w Polsce operacji pacjentów z chorobą Cushinga.
fot. wim.mil.pl

Lekarze z WIM jako pierwsi w kraju rozpoczęli standardowe wykonywanie cewnikowania zatok skalistych dolnych u osób dorosłych. Zgodnie z zaleceniami Amerykańskiego Towarzystwa Endokrynologicznego taki zabieg powinien być wykonywany u większości pacjentów z podejrzeniem choroby Cushinga. Jednak, z powodu poziomu trudności, nie było w Polsce ośrodka który podjąłby się prowadzenia tej skomplikowanej metody diagnostycznej.

Sukces specjalistów z Wojskowego Instytutu Medycznego zdecydowanie poprawi jakość opieki nad osobami z zespołem Cushinga. To choroba rzadka, a nieskutecznie leczona wiąże się z wysoką śmiertelnością. W ciągu 5 lat umiera połowa chorych. Jej najczęstszą przyczyną jest gruczolak przysadki wydzielający hormon ACTH, pobudzający nadnercza do produkcji nadmiernej ilości kortyzolu. „Zdarza się jednak, że przyczyną choroby są nowotwory położone w płucach, trzustce czy jelicie grubym” – tłumaczy dr hab. n. med. Przemysław Witek z Kliniki Endokrynologii i Terapii Izotopowej WIM.

Rzadka, ale groźna choroba

Choroba prowadzi do rozwoju powikłań takich jak nadciśnienie tętnicze, cukrzyca wtórna, choroby zakrzepowo-zatorowe, nadwaga, otyłość, depresja czy wzrost częstości ciężkich infekcji.
„Leczenie polega na operacyjnym usunięciu guza przysadki, ale największym problemem jest jego precyzyjna lokalizacja. Ponad połowa gruczolaków w chorobie Cushinga ma wymiar mniejszy niż 5 milimetrów, co powoduje, że bywają niewidoczne nawet w rezonansie magnetycznym” – dodaje płk dr hab. n. med. Grzegorz Zieliński prof. nadzw. z Kliniki Neurochirurgii WIM.

Szczególne znaczenie lokalizacji

Szczególnie ważne jest rozwiązanie problemu dotyczącego lokalizacji guza. „Zanim rozpoczęliśmy cewnikowanie zatok skalistych (ang: Inferior Petrosal Sinus Sampling; IPSS), poszukiwanie guza odbywało się już w trakcie operacji neurochirurgicznej. Jeśli więc guz znajdował się nie w przysadce, ale w innych organach, skomplikowana operacja nie rozwiązywała problemu. Teraz zabieg cewnikowania chroni chorych przed niepotrzebną operacją, a jednocześnie - na dużo wcześniejszym etapie - pozwala na zlokalizowanie źródła choroby w innych narządach. To zwiększa szanse na wyleczenia” – podkreślają prof. Grzegorz Zieliński i dr hab. Przemysław Witek.

W Polsce zbyt skomplikowane

Specjaliści tłumaczą, że w wielu państwach cewnikowanie zatok skalistych jest standardem diagnostycznym choroby Cushinga. Co więcej, zgodnie z zaleceniami Amerykańskiego Towarzystwa Endokrynologicznego, powinno być wykonywane u większości pacjentów z podejrzeniem tej choroby. „Jednak dotychczas nie spełnialiśmy w Polsce tych międzynarodowych standardów, gdyż żaden ośrodek nie chciał się podjąć wykonywania skomplikowanej procedury” – wyjaśnia dr hab. n. med. Przemysław Witek.
Przygotowania do prowadzenia zabiegów IPSS trwały prawie dwa lata. Wymagały współpracy Klinik: Neurochirurgii i Endokrynologii oraz Pracowni Radiologii Zabiegowej Zakładu Radiologii Lekarskiej WIM, w której wykonuje się te zabiegi.

„Pierwszy został wykonane w listopadzie 2015 r., a w marcu 2017 przeprowadziliśmy już czterdziesty zabieg, nie obserwując istotnych powikłań. W ten sposób staliśmy się jedynym ośrodkiem w Polsce, który wykonuje tę procedurę zarówno u osób dorosłych, jak też dzieci z guzami przysadki - podkreśla płk. dr hab. n. med. Grzegorz Zieliński. - Dzięki wprowadzeniu metody IPSS zdecydowanie poprawi się rozpoznawanie choroby Cushinga w Polsce, co ma olbrzymi wpływ na poprawę rokowania operowanych chorych” – mówi gen. dyw. prof. dr hab. n. med. Grzegorz Gielerak dyrektor WIM.

Źródło: WIM




Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt wg ustawień przeglądarki. Rozumiem